Blog o filmach, serialach i szeroko pojętej kinematografii.

piątek, 30 sierpnia 2019



Od dziś na ekranach polskich kin możecie oglądać film "Na zawsze razem" w reżyserii Mikhaëla Hersa. To francuski dramat o bólu, stracie, ale i o czerpaniu radości z prostych chwil. 




"Na zawsze razem" przedstawia historię Davida, dwudziestoczteroletniego wolnego ducha, żyjącego bez większych zobowiązań, utrzymującego się z dorywczych prac. Młodzieńcza sielanka dobiega końca, gdy w wyniku tragicznych okoliczności, które wstrząsnęły całym Paryżem, musi zaopiekować się swoją siedmioletnią siostrzenicą, Amandą.


To prosta, uniwersalna oraz realistycznie przedstawiona opowieść o stracie, we wzruszający sposób ukazująca bezbronność i bezradność ludzi w obliczu szeroko rozumianej tragedii. Film ukradkiem porusza także wciąż delikatny, szczególnie dla Paryżan, temat ataków terrorystycznych. Twórcy podeszli jednak do tego wątku subtelnie, bez zbędnego szokowania, stawiając na skrywane emocje zamiast widowisko, skupiając się tym samym bardziej na skutkach tragicznych wydarzeń, niż na samym zdarzeniu. Dobrym rozwiązaniem było skupienie akcji filmu na małej grupie, bliskich sobie osób i ukazanie ich historii, przeżyć. Dzięki temu mogliśmy lepiej współodczuwać emocje bohaterów, a sam film za sprawą takiego zabiegu wydaje się być niezwykle kameralny.


Najwspanialsze w tym filmie jest jednak to jak podkreśla wagę małych, na pozór nic nie znaczących gestów. Przypomina jak ważny potrafi być zwykły uścisk, wzięcie w ramiona, złapanie za dłoń. Na co dzień nie przykuwamy zbyt wielkiej uwagi do takich drobnych gestów, a w filmie pięknie, acz dyskretnie je podkreślono. To bowiem właśnie bliskość i płynące z niej wsparcie pozwala uporać się ze stratą, a takie drobnostki budują relacje, dodają otuchy i pozwalają uwierzyć, że określenie "na zawsze razem" to coś więcej niż puste słowa. 


Dużą rolę w produkcji odgrywa aktorstwo, kamera niemal bez przerwy towarzyszy odtwórcom głównych ról, stawiając na piedestale ukazanie ludzkich emocji i relacji. Na pochwałę zasługuje Vincent Lacoste wcielający się w Davida, świetnie oddaje cierpienie młodego bohatera, targające nim rozterki. To jednak towarzysząca mu na ekranie Isaure Multrier kradnie całe show. Mimo bardzo młodego wieku i debiutanckiego występu jest w swojej roli niezwykle autentyczna, niejednokrotnie wzruszając, ale i bawiąc nas swoją grą.


"Na zawsze razem" to produkcja bardzo wyważona, wiele tu wzruszających scen, nie zabraknie jednak także tych wywołujących uśmiech na naszych twarzach. I choć może to zabrzmieć absurdalnie jest to zarówno największą zaletą, jak i wadą tego filmu. Z jednej strony dzięki takiej równowadze film nie uderza w zbyt dramatyczne tony, nie popada w skrajność, a to z kolei sprawia, że ogląda się go niezwykle przyjemnie. Z drugiej jednak strony nie porusza nas tak bardzo jak powinien, to film na którym tak naprawdę ani nie popłaczemy, ani się nie pośmiejemy, w ogólnym rozrachunku nie wywołujący większych emocji i rozczarowująco neutralny. Nie znaczy to jednak, że film jest zły, wręcz przeciwnie. To chwytająca za serce produkcja, która przypadnie do gustu niemal każdemu, zapewniająca naprawdę przyjemny seans. Serdecznie Was zachęcam do wybrania się na seans, szczególnie jeśli lubicie kino francuskie. 


Moja ocena: 7/10










Źródło zdjęć: Best Film https://bestfilm.pl

0 komentarze:

Prześlij komentarz