Blog o filmach, serialach i szeroko pojętej kinematografii.

poniedziałek, 29 maja 2017

Recenzja serialu Trzynaście powodów. Netflix

W ostatnim czasie możemy zauważyć wzrost ilości i popularności produkcji przeznaczonych w głównej mierze dla młodzieży. Co prawda seriale, bo przede wszystkim o nich tu mowa, skierowane przede wszystkim do powyższej grupy odbiorców zdarzały się już dużo wcześniej (można tu przytoczyć chociażby Beverly Hills 90210, Power Rangers, Jezioro marzeń, Życie na fali czy Roswell), jednakże zdaniem wielu w ostatnim czasie zyskały one nie tylko na świeżości, ale i na jakości. Ostatnio taka fala popularności przydarzyła się między innymi serialowi Netflixa pod tytułem "Trzynaście powodów". 

Recenzja serialu Trzynaście powodów. Netflix

Produkcja ta powstała na podstawie książki Jaya Ashera o tym samym tytule. Pozycja ta już od dłuższego czasu znajdowała się na mojej długiej liście książek do przeczytania, dlatego też uparcie zwlekałam z obejrzeniem serialu, do momentu aż znajdę chwilę na zapoznanie się z pierwowzorem. Jednak ogromna liczba pozytywnych recenzji i związana z tym niepohamowana ciekawość skłoniła mnie do zmiany planów i obejrzenia serialu jeszcze przed przeczytaniem książki.

Recenzja serialu Trzynaście powodów. Netflix

Produkcja opowiada historię Hannah Baker, z pozoru szczęśliwej nastolatki, wiodącej raczej spokojne życie na jednym z amerykańskich przedmieść. Z biegiem akcji okazuje się jednak, że wcale nie była tak szczęśliwa jak mogłoby się wydawać, a jej życie pełne było wydarzeń, które skłoniły ją do popełnienia samobójstwa. I wokół tego właśnie samobójstwa kręci się cała akcja serialu, bowiem główna bohaterka przed śmiercią nagrała na kasety magnetofonowe 13 powodów, które skłoniły ją do odebrania sobie życia. Każdym z powodów jest kolejna bliska dziewczynie osoba, która w jakiś sposób zawiodła ją i przyczyniła się do jej dramatycznego posunięcia. Po śmierci Hannah owe kasety trafiają do jednego z jej przyjaciół Claya, który ma przesłuchać taśmy i przekazać je kolejnej osobie, aby zrozumiała czym zawiniła.

Recenzja serialu Trzynaście powodów. Netflix

Serial przede wszystkim porusza tematykę dojrzewania i depresji wśród młodych ludzi. Pokazuje problemy jakie mogą spotykać nastolatków i ich reakcje na otaczającą ich rzeczywistość. Ukazuje także jak wielki wpływ na ludzkie życie może mieć mała rzecz czy na pozór błahe zdarzenie. I sama tematyka jest jak najbardziej na plus, skłania do przemyśleń i rozmów, jednak jest ogrom szczegółów, które psują całą koncepcję.

Recenzja serialu Trzynaście powodów. Netflix

Nie mam tu na myśli strony technicznej, która jest naprawdę dobra. Pod względem wizualnym serial ogląda się naprawdę przyjemnie, ze względu na dobre zdjęcia czy przyzwoitą grę aktorską. Do tego wydarzeniom przedstawionym na ekranie towarzyszy muzyka, która świetnie dopełnia całości.

Recenzja serialu Trzynaście powodów. Netflix

Przejdźmy jednak do minusów. Zacznijmy może od nastolatków i ich otoczenia. Większość bohaterów, których widzimy na ekranie nie jest żadną nowością, identycznie zbudowane postacie oglądałam już w setkach filmów czy seriali, równie wyidealizowani i płascy jak we wspomnianych już wcześniej produkcjach. Bo przecież co to byłby za serial, jeśli jednym z bohaterów nie byłby popularny kapitan drużyny sportowej, któremu towarzyszy cała świta złożona z pozostałych, delikatnie mówiąc przygłupich sportowców i pięknych cheerleaderek. Oczywiście znajdzie się również buntownik, dziwak, outsider oraz lekko wycofana dziewczyna, za którą szaleje pół szkoły. A skoro jesteśmy już przy szkole to oczywiście jest ona nieskazitelnie czysta, świetnie wyposażona, idealna, po prostu godna pozazdroszczenia. Nie tylko szkoła jest do bólu perfekcyjna, podobnie jest z domami bohaterów, bowiem wszystkie są duże, zadbane, jak z obrazka. Rzecz jasna otoczenie, w którym znajduje się szkoła i domy też jest idealne, bowiem to spokojne i rodzinne przedmieście, które znamy z innych produkcji tak dobrze, że oglądając czujemy się już jak byśmy byli u siebie.

Recenzja serialu Trzynaście powodów. Netflix

Tempo produkcji również pozostawia wiele do życzenia. Pierwszy odcinek ogląda się całkiem przyjemnie, świetnie wprowadza nas do całej historii i intryguje, pozostawiając niedosyt. Jednak im dalej, tym gorzej. Historia jest niesamowicie rozwleczona, dłuży się i nudzi. Serial początkowo wydaje się być tajemniczy, jednak już po pierwszych odcinkach iluzja ta znika bezpowrotnie i pozostajemy z tworem gloryfikującym samobójstwo.

Recenzja serialu Trzynaście powodów. Netflix

Jednak najsłabszym elementem całej tej produkcji jest główna bohaterka. Hannah jest chyba najbardziej irytującą bohaterką od czasu Belli Swan ze "Zmierzchu", a dorównać tej drugiej naprawdę nie jest łatwo. Bez przerwy dramatyzuje, robiąc nawet z najmniej istotnego wydarzenia dramat na miarę tragedii greckiej. Choć dziewczynie daleko do idealności, wady i niewłaściwe zachowanie dostrzega tylko u innych, do siebie nie mając jakichkolwiek zarzutów. Nie zwraca uwagi jak rani innych, odtrąca ich od siebie, a także sama odmawia pomocy. W obarczaniu winą jest również niezwykle niesprawiedliwa, bo jak ma się zwykły spór czy niedomówienie do przestępstwa z kodeksu karnego? Zachowanie dziewczyny w jednym z ostatnich odcinków świadczy również o jej bezmyślności, podchodzącej pod głupotę w najczystszej postaci. Same powody, które skłoniły bohaterkę do tak dramatycznego posunięcia, są w większości (z wyjątkiem dwóch czy trzech) wyolbrzymione i przesadzone. Patrząc na dziewczynę nie dostrzegamy również rozpaczy czy cierpienia, które mogłoby zaniepokoić którąkolwiek z osób w jej otoczeniu, dlatego też ciężko mi uwierzyć w załamanie i pogłębiającą się depresję, z którą sobie nie radziła. Podczas oglądania serialu nie opuszczała mnie myśl, że Hannah swoje samobójstwo traktuje jak swoistą zemstę na osobach, do których ma żal. Całość przypomina trochę rozgrywkę szachową, której nikt i tak nie wygrywa.

Recenzja serialu Trzynaście powodów. Netflix

To nie jest tak, że ten serial to dno i pod żadnym pozorem nie należy po niego sięgać, ale po takim sukcesie i tylu pozytywnych opiniach, zachwytach oczekuję czegoś więcej. Oczywiście można powiedzieć, że zbyt wiele oczekiwał, ale prawdziwie dobry serial jest w stanie sprostać wszelkim oczekiwaniom. W tej produkcji nie znalazłam ani świeżości, na którą liczyłam ani tym bardziej dobrej historii. Tym bardziej nie widzę potrzeby tworzenia drugiego sezonu i ciężko mi sobie wyobrazić na czym będzie opierać się jego fabuła. Bez wątpienia serial ten budzi ogromne kontrowersje, dlatego też najlepiej obejrzeć go samemu i wyrobić sobie własną opinię na jego temat.

Moja ocena: 6,5/10 

Recenzja serialu Trzynaście powodów. Netflix


Źródło zdjęć: http://www.imdb.com, moviepilot.com, http://static.srcdn.com, http://affinitymagazine.us, http://media1.popsugar-assets.com, https://www.whats-on-netflix.com, http://assets.vogue.com, http://cdn1us.denofgeek.com

3 komentarze:

  1. Nie będę Cię odwodzić od pomysłu przeczytania książki, jednak bazując na własnym doświadczeniu powiem, że nie nastawiaj się z góry pozytywnie. Książka porusza bardzo trudny problem, o którym prawdopodobnie autor nie ma większego pojęcia. Depresja nie jest czymś, co od A do B prowadzi tylko i wyłącznie do śmierci, co każdy traktuje tak samo. Stwierdziłaś, że serial jest płaski. Moim zdaniem ma więcej głębi niż literacki pierwowzór, a warto tu zaznaczyć, że mamy dostęp do myśli głównego bohatera – niezbyt dobra wróżba. Jest to bardzo płytka kreacja bohaterów, którzy posiadają jedną główną cechę charakteru, decydującą o ich postępowaniu. Hannah była egoistyczna, Clay był dobroduszny, Tony opiekuńczy, Courtney jest pozerką, etc. Tylko tyle. Jedno słowo, które definiuje kim jest osoba, z którą mamy do czynienia. Nic więcej, żadnych ukrytych atutów. Zapewne jest tak, bo akcja książki dzieje się w ciągu dobry. Nie tygodni, jak w przypadku serialu, co uważam za plus produkcji. Pokazuje to tylko jak wiele dla Clay’a znaczyła Hannah.
    Serial ma dodatkową przewagę nad książką. Powody, które Hannah przedstawiała na taśmach, z przykrych banałów zyskują zdecydowanie więcej sensu. Przepraszam za spoilery, pomiń je jeśli chcesz, chociaż nie sądzę by znacznie wpłynęły na Twój odbiór pozycji. Justin nie zrobił jej zdjęcia, przechwalał się po prostu związkiem na wyrost. Courtney nie była lesbijką, a jedyną jej winą było dbanie o dobry fałszywy image i plotkowanie. Tyler nikomu nie pokazał zdjęć, zresztą żadne z nich nie był w negliżu. Pan Porter podjął próbę pomocy i nigdy z jego ust nie padły słowa „jeśli ktoś chce się zabić, to to zrobi”. W jego gabinecie Hannah zachowała się jak drama queen odrzucając oferowaną pomoc, bo jak może zapomnieć i żyć dalej, skoro nie chce wnieść oskarżeń? I najważniejsze – nie została zgwałcona, co było gwoździem serialu. Zgodziła się na stosunek, uważając, że to „postawi na niej krzyżyk”. Chciała „dogonić plotki”. (Koniec spoileru) Czyli, mogę wysunąć bardzo prawdziwą tezę – Hannah nie szukała pomocy, tylko usilnie w każdym zachowaniu otaczających jej ludzi, szukała powodów. Ona chciała umrzeć, jednak jej nastoletnie życie i głupia plotka, z którą łatwo było sobie poradzić – wystarczyło obrócić w żart i ignorować. Zamiast tego drążyła, bawiła się w efekt śnieżnej kuli, aż w końcu zrobiła coś, w czym widziała powód, przez który nie wyjdzie na atencjuszkę. Co nie wyszło.. Hannah była doskonałą manipulatorką, skoro tak wielu ludzi udało jej się przekonać do winy. Kiedy jedyną winowajczynią była ona sama. Chciała odciążyć swoje sumienie przed śmiercią, obarczając nią innych. W żadnym przypadku nie jest pozytywną bohaterką i wątpię, by było to celem autora. Podejrzewam, ze chciał poruszyć przykry temat nękania uczniów i pokazać do czego może to doprowadzić. Jednocześnie chcąc kreować inteligentną, młodą dziewczynę, która nie odnajduje się we współczesności. Przerost formy nad treścią. Coś co było pięknym planem zupełnie nie wypaliło, pozostawiając u mnie wrażenie zniesmaczenia. Dawno żadna lektura nie sprawiła mi tak wielkiego zawodu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za Twoją opinię. Wyraziłaś słowami coś co cały czas miałam gdzieś tam w głowie, a jakoś nie umiałam tego ubrać w słowa. Mam na myśli to, że sama dążyła do tego aby znaleźć powody do targnięcia się na swoje życie. Dokładnie takie same miałam odczucia. Powiem szczerze, że zaskoczyły mnie różnice fabularne między książką a serialem, które wymieniła, bo skoro te wątki tam nie wystąpiły to tym bardziej odnoszę wrażenie,że jej 13 powodów było nad wyrost. I również doceniam, że autor chciał poruszyć tak ciężki temat, jednak nie można jedynie z tego względu wychwalać tworu, który niestety nie spełnia oczekiwań.

      Usuń
  2. Serial na naprawdę wysokim poziomie, ale książkę muszę jeszcze przeczytać.

    OdpowiedzUsuń