Blog o filmach, serialach i szeroko pojętej kinematografii.

piątek, 15 marca 2019



Już 22 marca na ekrany naszych kin zawita doceniony na festiwalu w Cannes i nominowany do Złotego Globu „Girl”. Pełnometrażowy debiut reżyserski Lukasa Dhonta to poruszająca opowieść o młodej dziewczynie uwięzionej w ciele chłopaka.



„Girl” to inspirowany prawdziwymi wydarzeniami, belgijski dramat o nastoletniej Larze, która choć urodziła się jako chłopak, z całych sił pragnie stać się prawdziwą kobietą. Innym marzeniem, tej wyjątkowej dziewczyny, jest zostanie baleriną, na co piętnastolatka ciężko pracuje każdego dnia. I to właśnie jej zmagania w nowej szkole tanecznej, z dopiero co poznanymi rówieśnikami, stanowią tło dla walki o bycie prawdziwą sobą i procesu przekształcania ciała.


To film o poszukiwaniu siebie, swoich preferencji, podejmowaniu pierwszych ważnych decyzji, a przede wszystkim o ogromnej odwadze na bycie prawdziwą sobą. Nie można jednak zapomnieć, że to również historia o pasji, dążeniu do celu i spełnianiu marzeń, nawet tych najskrytszych, dzięki determinacji i ciężkiej pracy.


Bohaterka produkcji zmaga się nie tylko z trudnym i bolesnym okresem dorastania, ale przede wszystkim z ograniczeniami otaczającego nas świata, wolno postępującym procesem przemiany, brakiem akceptacji samej siebie, ciężkimi treningami i zagubieniem wśród rówieśników. Nowo poznani znajomi, choć na pozór nie wykluczają Lary ze względu na jej odmienność, nie zawsze wiedzą, jak odnaleźć się w tej niecodziennej sytuacji, często stawiając dziewczynę w niekomfortowej sytuacji. Wszystko to sprawia, że Lara czuje się jak w klatce, z której nie może się wydostać, uwięziona we własnym ciele, którego nie chce i nie akceptuje. Przez to tkwi w jednym punkcie, zamiast cieszyć się życiem i korzystać z młodości, patrzy jak życie mija w oczekiwaniu na operację, która jej zdaniem wszystko odmieni.


To dość trudna historia, nie tylko dla głównej bohaterki, ale i dla jej bliskich, co w filmie zostało świetnie ukazane. Młodszy brat dziewczyny, wydaje się w tym wszystkim najbardziej zagubiony, nie wszystko jeszcze rozumie i odnalezienie się w nowej sytuacji okazuje się dla niego problematyczne. Natomiast ojciec Lary, choć z całych sił wspierający i pełen empatii, ma momenty zwątpienia spowodowane zmartwieniem i ogromną troską o swoje dziecko. Jest to jednak świetnie ukazana relacja rodzica z dzieckiem, która dla wielu może stać się wzorem godnym naśladowania. 


„Girl” to jednak nie tylko ciekawa fabuła. Na ogromne pochwały zasługuje odtwórca głównej roli Victor Polster, słusznie nagrodzony za tę role w trakcie festiwalu w Cannes. To głównie za jego sprawą wierzymy w całą historię. „Girl” to także świetnie sfilmowane sceny baletu. Przy coraz to kolejnych piruetach nawet widzom może zakręcić się w głowie, co tylko pogłębia współodczuwanie całej historii.


To film zaskakująco piękny i subtelny, podążający własną ścieżką, opowiadający o osobach transpłciowych w innym ujęciu niż dotychczas. Skupiający się nie tyle na braku akceptacji ze strony społeczeństwa, co na braku samoakceptacji. Na próżno tu szukać psychologicznego bełkotu czy moralizatorskich banałów. I całe szczęście, gdyż dzięki temu nie popada w zbędny patos. „Girl” jest ponadto filmem stosunkowo cichym, bowiem większość dramatów toczy się tutaj bez słów, wewnątrz skrytej bohaterki. Nie brakuje w nim jednak momentów wręcz szokujących, bardzo dosadnych i głęboko poruszających, uświadamiających o jak wielkim cierpieniu jest to produkcja.


To bez wątpienia niebanalna produkcja, która dla niektórych może okazać się kontrowersyjna, mnie chwyciła za serce i utkwiła w mojej głowie na naprawdę długi czas. To zdecydowanie film potrzebny w obecnych czasach, przełamujący kolejne tematy tabu z niespotykanym wdziękiem. Otwierający oczy i zwracający naszą uwagę na problemy innych.

Moja ocena: 7/10









Źródło zdjęć: materiały prasowe Stowarzyszenia Nowe Horyzonty

0 komentarze:

Publikowanie komentarza